Pin It

90 proc. par doświadcza znaczącego spadku zadowolenia ze związku w ciągu pierwszego roku po pojawieniu się dziecka – taki wniosek wysnuli naukowcy z University of Denver na podstawie badania trwającego osiem lat i obejmującego ponad 200 małżeństw. Przygnębiające? Narodziny maluszka to poważna próba sił dla waszej relacji. Jak wyjść z niej zwycięsko?

– Mój związek po urodzeniu się małej do tej pory przechodzi bardzo poważny kryzys. Fakt faktem, że to na pewno po części zasługa tego, że oboje jesteśmy młodzi. Ciężko jest się na nowo dotrzeć, zrozumieć. Mała nie jest aniołkiem i daje mi popalić nie raz tak, że odbija się to na moim humorze, a mój humor na reszcie domowników. Już raz nawet się rozeszliśmy (…) – swoją sytuację opisuje internautka monique54.

Nadmiar obowiązków i… perfekcjonizm mamy

Przyjście na świat dziecka to prawdziwa rewolucja w życiu pary. Dotychczasowa hierarchia wartości ulega przebudowie, a wszystko zaczyna się koncentrować wokół tej jednej małej istoty. Kobieta i mężczyzna „przeskakują” nagle z roli partnerów skupionych na własnych potrzebach do roli rodziców. Ten przeskok zawsze jest trudny i, niestety, nie zawsze kończy się bezpiecznym lądowaniem.

Jednym z najważniejszych czynników zapalnych jest ogromny natłok obowiązków i związane z nim poczucie wyczerpania. Całodobowy wysiłek psychiczny i fizyczny nie pozostaje bez wpływu na okazywane sobie uczucia i sposób komunikacji. Zmęczenie utrudnia utrzymanie kontroli nad emocjami i słowami. Spokojną rozmowę zastępują więc pełne zniechęcenia i gniewu polecenia i komentarze. A każde złe słowo to cegiełka, która buduje mur między partnerami.

U podstaw kryzysu leży również nieumiejętność podzielenia się obowiązkami, które przecież powinny spoczywać na obydwojgu rodziców. Problem pojawia się wówczas, gdy opieka nad dzieckiem całkowicie złożona zostaje na barki kobiety. Taki model podziału obowiązków bardzo rzadko się sprawdza. Prędzej czy później te barki już nie potrafią utrzymać kolejnych zadań i związek zaczyna się chwiać w posadach. Nie da się ukryć, że część winy za taki stan rzeczy ponoszą młode mamy. Dlaczego?

Już w chwili narodzin między dzieckiem a matką nawiązuje się wyjątkowo silna nić porozumienia. Kobieta intuicyjnie wyczuwa, czego maluch potrzebuje i co jest dla niej najlepsze. Ta więź nie powinna jednak stać się podstawą do przekonania, że tylko matka może poradzić sobie z opieką. Odsuwanie mężczyzny od dziecka odbiera mu możliwość przywiązania się do niego.

Brak seksu i bliskości

Powiedzmy szczerze, pojawienie się dziecka nie sprzyja życiu intymnemu. Wyczerpanie fizyczne, stres, brak czasu… To wszystko sprawia, że seks spychany jest na dalszy plan. Nie da się zaprzeczyć, że istotnym czynnikiem jest tu także spadek samooceny u młodej mamy, której ciało uległo wielu zmianom po ciąży. Przyrost wagi, cellulit, rozstępy – mimo że partnerzy najczęściej nie przykładają wagi do tych defektów kosmetycznych, to kobietom spędzają one sen z powiek, uniemożliwiając czerpanie radości ze zbliżenia. U kobiet po ciąży następuje również spadek libido, a powstałe po porodzie rany nawet po upływie kilku tygodni mogą dawać się we znaki. I jak tu cieszyć się seksem?

Jak sobie poradzić?

Po pierwsze, nie demonizuj kryzysu. Trudniejszych chwil nie traktuj od razu jako początku waszego końca, lecz jako naturalny etap, przez który trzeba przejść, aby stworzyć jeszcze silniejszy związek. Nie oznacza to jednak, że powinnaś zdać się na los i czekać bezczynnie, aż wszystko samo się ułoży. Utrzymanie i uzdrowienie relacji wymaga ciężkiej pracy, i twojej, i partnera.

Taką pracę zacznijcie już od samego początku, gdy tylko pojawią się pierwsze zgrzyty. Odkładane i przemilczane pretensje porównać można do powietrza wdmuchiwanego do balonu. Do pewnego momentu wszystko wydaje się w jak najlepszym porządku, jednak wasza cierpliwość w końcu się wyczerpie i „balon” pęknie. Zaraz więc po narodzinach dziecka, a najlepiej jeszcze przed nimi, ustalcie wspólnie podział obowiązków. Nawet jeśli mąż jest aktywny zawodowo, nie oznacza to, że nie powinna go interesować pomocy przy dziecku czy prowadzeniu domu. Ty też pracujesz, tyle że 24 godziny na dobę i bez wynagrodzenia.

Pamiętaj, aby nie odsuwać partnera od dziecka. Naprawdę nic się maluszkowi nie stanie, jeśli go wykąpie, przewinie czy zabierze na spacer. Wprawdzie pierwsze próby mogą wypaść dość nieporadnie, ale nie pouczaj, nie zastępuj go. W końcu nabierze wprawy, a ty będziesz zadowolona, że możesz mieć chwilę tylko dla siebie, bo ma cię kto wyręczyć.

Nie spychaj swoich potrzeb na dalszy plan. Jak mantra powtarzane jest stwierdzenie, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. I nie ma w tym przesady! Maluszek wyczuwa twoje nastawienie i doskonale wie, jakie emocje tobą rządzą. Kiedy więc partner spaceruje z wózkiem, ty zrób sobie ulubioną kawę i poczytaj książkę. Postarajcie się tak ułożyć grafik, żebyś przynajmniej raz w tygodniu miała godzinę dla siebie. Może spotkasz się z przyjaciółką albo po prostu przejdziesz się sama do pobliskiego parku, żeby nabrać nieco energii?

Człowiek do poczucia szczęścia potrzebuje dotyku. Nic więc dziwnego, że wasze poczucie bliskości szwankuje, skoro tylko mijacie się w drzwiach, a wieczorem od razu zasypiacie na przeciwległych brzegach łóżka. Spróbujcie okazywać sobie czułość jak najczęściej. Przelotny pocałunek czy przytulenie zajmie tylko chwilkę, a potrafi pozytywnie nastroić na cały ciężki dzień. Po połogu, kiedy lekarz stwierdzi, że możecie wrócić do współżycia, nie odkładajcie tego momentu w nieskończoność. Seks cementuje związek, a tego właśnie teraz potrzebujecie.

Narodziny dziecka to niełatwe, ale z pewnością radosne doświadczenie, na którym wasza relacja może wiele zyskać. – Ja mam wrażenie, że kochamy się jeszcze bardziej, nie żyjemy już sami dla siebie, tylko dla kogoś. Jesteśmy też bardziej przewidywalni. Każde nadprogramowe pieniądze wydajemy na synka, mąż zamiast nowej książki, woli kupić małemu samochodzik. Kłócić się raczej nie kłócimy, a jeśli już jest jakaś sprzeczka, to szybko mija, bo szkoda nam teraz czasu na kłótnie, szkoda każdej chwili niespędzonej z synkiem – pisze internautka tosienka.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

1 KOMENTARZ

  1. Prawda, początki z dzieckiem są trudne… Mamusie biorą na siebie cały świat bo przecież zawsze tak było że gotowały, sprzątały prasowały, prały i do tego teraz dziecko które np. nie chce spać jak było w moim przypadku… Mała spała tylko na dworze z czym się łączyło że jak wracałam z dwóch 2h spacerów to i tak w domu nic nie mogłam zrobić bo był ciągły ryk… Nawet obiadu nie można było spokojnie zjeść. Mąż wieczorami wychodził bo przecież co tam poradzisz sobie… po pracy drzemka bo on pracuje a ja siedzę w domu 🙂 Dopiero po 3msc wykrzyczałam mu swoje bo już byłam i psychicznie i fizycznie wykończona wszystkim… Czułam się jakbym wpadła w depresje… brakowało mi wyjścia samej nawet na głupie zakupy a co dopiero zeby spotkać się z przyjaciółkami… Ciut się zmieniło i faktycznie mogłam chociaż jeden poranek w weekend dłużej pospać nie musiała JA wstawać do dziecka… dłuuugo, długooo się docieraliśmy az po roczku małej kolejne zgrzyty bo ja wróciłam do pracy a nadal podział obowiązków sie nie zmienił i spoczywał tylko na mnie więc kolejna awantura i myślę że teraz jest już dobrze… Fakt faktem że musze warknąćżeby coś było zrobione dzisiaj a nie za tydzień ale opieka nad dzieckiem już nie jest dla mnie tak męcząca i do tego spodziewamy się kolejnego naszego cudu który pojawi się za 4msc 🙂 teraz podział jest ustalony z góry i oby tak zostało 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ