jak radzić sobie z dobrymi radami po urodzeniu dziecka?
Pin It

Kiedy na świecie pojawia się dziecko, wszyscy wokół nagle stają się ekspertami. Choć wcale ich o to nie prosimy, rodzina, przyjaciele, jak i przypadkowo spotkani ludzie mówią nam, jak powinniśmy karmić, przewijać, ubierać i generalnie opiekować się swoim maleństwem. Dla młodego rodzica to nie tylko irytujące, ale i stresujące. Jak radzić sobie z dobrymi radami po urodzeniu dziecka, aby nie zaszkodzić sobie oraz dziecku i jednocześnie nikogo nie urazić?

Czasami dobra rada albo sugestia może okazać się bardzo pomocna. Niestety, nie wszystkie z polecanych sposobów opieki nad noworodkiem lub mamą, są dobre. Ignorowanie niechcianych, pojedynczych porad, rzuconych przez kogoś w sklepie czy autobusie, to jeden sposób na zachowanie zdrowia psychicznego. Sprawa robi się bardziej skomplikowana, gdy źródłem dobrych rad jest osoba, z którą mamy do czynienia regularnie i nie bardzo możemy/nie chcemy się od tego kontaktu odciąć (mama, teściowa, przyjaciółka, siostra), ponieważ np. mieszkamy pod jednym dachem, ktoś nam bardzo pomaga albo po prostu nie chcemy stracić bliskich, dobrych relacji.

Dlaczego dostajemy rady

Chociaż od czasów, gdy sami byliśmy niemowlakami, minęło 20, 30 a nawet 40 lat, nasi rodzice/teściowie z uporem maniaka będą udowadniać nam, że skoro wychowali jedno, dwoje czy więcej dzieci i wszystkie mają się dobrze, to w przypadku naszego maleństwa również będą mieli rację w wielu sprawach. I choć dla młodej, niewyspanej mamy, może to być trudne do zaakceptowania, trzeba pamiętać, że źródłem większości rad, które otrzymujemy od bliskich nam osób, jest zwyczajna, płynąca z serca troska o nas i nasze dziecko. Zwłaszcza nasi rodzice/opiekunowie poczuwają się do obowiązku pomóc nam w niełatwych początkach bycia mamą/tatą.

Dlatego, przy kolejnej sugestii, co powinniśmy zrobić a czego nie, weźmy głęboki oddech, zastanówmy się, czy dana rada jest faktycznie pomocna czy zupełnie nie odpowiada np. naszemu stylowi rodzicielstwa (klasyczne przykłady: „nie noś, bo się przyzwyczai”, „nauczysz go spania w waszym łóżku i nigdy nie będzie chciał spać w swoim łóżeczku” itd.) i albo spróbujmy wcielić ją w życie, albo grzecznie podziękujmy i zróbmy swoje. Dobrym pomysłem jest również (o ile to możliwe i nie zaogni relacji, np. między synową a teściową) „podstawianie” artykułów/podsyłanie linków do aktualnych zaleceń dotyczących danego tematu, na temat którego mamy sporne z naszym doradcą zdanie. Autorytet lekarza czy położnej może przemówić do osób dających nam np. przestarzałe rady.

W przypadku ludzi mniej życzliwych, a jedynie wścibskich czy złośliwych, bo i tacy będą próbowały mówić nam, co jest dla nas i naszych dzieci lepsze – postarajmy się unikać konfrontacji, bo do niczego nie prowadzi, podziękujmy za chęci i zmieńmy temat. Bądźmy przy tym stanowczy i konsekwentni.

Zachowaj zdrowy rozsądek

Pamiętajmy, że jeśli naszym celem/nawykiem stanie się ignorowanie KAŻDEJ rady z zewnątrz (są mamy, które dla zasady będą krytykowały sugestie innych, np. teściowej), możemy przeoczyć wiele faktycznie przydatnych wskazówek, dzięki którym np. pomożemy swojemu maluchowi przy bólu brzuszka lub same ulżymy sobie w problemach z kręgosłupem czy w okresie połogu. Dlatego pamiętajmy, że choć nie będzie to łatwe, warto zachować obiektywizm i zdrowy rozsądek.

Oceń źródło

Gdy ktoś proponuje nam takie, a nie inne rozwiązanie (np. dotyczące żywienia niemowlęcia lub jego wychowania), zadajmy sobie w duchu pytanie: czy ufamy tej osobie? Czy jej styl rodzicielstwa nam odpowiada i jest zbieżny z naszym? Czy widzimy, że jej sposób działania jest faktycznie skuteczny (czy jej dzieci są zadbane/szczęśliwe itd.)? Jeśli na większość tych pytań odpowiedź brzmi: tak, spokojnie możemy przemyśleć i wziąć pod uwagę sugestie tej osoby. Jeśli jednak nie darzymy zaufaniem naszego doradcy, z góry podziękujmy za podpowiedzi.

Skonsultuj się z lekarzem

Zanim skorzystamy z rad zaufanej cioci czy koleżanki, szczególnie tych dotyczących zdrowia naszego dziecka, skonsultujmy je ze specjalistą, tj. lekarzem lub położną. Niektóre domowe sposoby np. na przeziębienie będą skuteczne, natomiast mogą zdarzyć się również podpowiedzi, których efekt narazi nas lub nasze niemowlę na niebezpieczeństwo. Podobnie z poradami w internecie. Informacji szukajmy w sprawdzonych i zaufanych miejscach (autopromocja: siostraania.pl), bardzo sceptycznie podchodząc do forów internetowych, pełnych niespójnych i mało wiarygodnych treści.

Szeroko się uśmiechnij

Kiedy obca osoba (zwykle starsza pani) zatrzymuje nas, aby zwrócić uwagę, że nasze niemowlę jest bez czapki (gdy na dworze jest +20 stopni C) lub poinformować, że przez smoczek na pewno będzie miało wadę zgryzu (inna mama, np. na przystanku), nie pozostaje nam nic innego, jak… uśmiechnąć się najszerzej jak tylko potrafimy, podziękować za cenną radę i przejść na drugą stronę ulicy. Jeśli trafimy na bardzo gadatliwą doradczynię lub doradcę, możemy rzucić hasło: „Bardzo miło się rozmawia, ale muszę pędzić do domu nakarmić maluszka, bo jest bardzo głodny (albo śpiący)!” i przyspieszyć. Starsi ludzie mają skłonność do dawania rad, ponieważ czują, że naprawdę mogą pomóc, skoro wychowali nie tylko swoje dzieci, ale i wnuki. Ponadto, po prostu lubią dzieci i tymi zaczepkami chcą nawiązać kontakt i ucieszyć się widokiem małego dziecka, z którym prawdopodobnie długo nie mieli kontaktu. Warto być dla nich miłym, bo naprawdę (z reguły) radzą w dobrej wierze.

A kiedy już nauczymy się selekcji, kogo słuchać, a kogo nie, które rady przyjmować faktycznie, a które tylko z grzeczności, stanie się bardzo zabawna rzecz: to my staniemy się rodzicielskimi ekspertami 🙂 . I kiedy nasza przyjaciółka lub siostra urodzi, będziemy mogły poradzić jej, jak sobie z tymi wszystkimi radami radzić 🙂 . Na koniec kilka gotowców:

5 gotowych odpowiedzi na niechciane rady:
  • Świetnie, przedyskutuję to wieczorem z moim mężem.
  • Każde dziecko i każda rodzina są inne, dlatego możliwe, że to u nas nie zadziała. Ale dziękuję bardzo za tę radę/rozwiązanie.
  • To prawda, że dzieci nie zmieniły się tak bardzo w ciągu ostatnich 30 lat, ale to, co o nich wiemy – owszem.
  • To brzmi naprawdę interesująco. Spytam mojego pediatrę, co o tym sądzi i w razie czego zadzwonię do ciebie.
  • Wiesz, jestem teraz dosyć zmęczona, żeby o tym myśleć. Zadzwonię do ciebie później, jeśli będę miała jakieś pytania.

Powodzenia!


Źródło: parents.com

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ