dr google
Pin It

Internet jest dla nas miejscem pracy, rozrywki i przede wszystkim –  informacji. To z niego dowiadujemy się o najnowszych wydarzeniach politycznych, ostatnich romansach popularnych celebrytów, o tym, co modne, a co passé, jakie kosmetyki warto stosować i na jakie zajęcia dodatkowe posłać dzieci. Portale internetowe pomagają nam nie tylko ustalić menu na kolację z przyjaciółmi, lecz także diagnozują nasze choroby i podają sposoby leczenia. Czy warto diagnozować siebie i dziecko przez internet?

Statystyczny Polak leczy się przez internet

Według sondażu przeprowadzonego przez Polskie Badania Internetu, 88% Polaków szuka w internecie informacji na temat zdrowia, profilaktyki i sposobów leczenia. Blisko połowa mieszkańców naszego kraju diagnozuje się na podstawie objawów chorób dostępnych w sieci i leczy zgodnie z zaleceniami wirtualnych specjalistów. Podobnie wielu szuka w internecie opinii na temat danego lekarza i na tej podstawie decyduje, czy wybrać się na wizytę. Polacy lubią też kontakt on-line z lekarzem, który jest coraz popularniejszy i umożliwia go już kilka portali. Poddani badaniom twierdzą, że dzięki takiemu rozwiązaniu oszczędzają czas i pieniądze, a stawiana diagnoza jest prawidłowa.

Z analizy przeprowadzonej w 2015 r. przez Procontent Communication wynika, że w opinii blisko połowy respondentów jedna wizyta u lekarza nie wystarczy do określenia stanu zdrowia pacjenta. Natomiast 41% badanych nie potrafi określić, ile konsultacji jest niezbędnych do prawidłowej diagnozy. Dlatego też z pomocy internetu korzystają głównie z powodu:

  • długiego czasu oczekiwania na wizytę,
  • braku czasu na pójście do lekarza,
  • wiary we własne umiejętności i informacje zawarte w internecie.

Konsultacja z dr Google podobno działa. Na ile jednak trafne są samodiagnozy i czy wskazane leczenie jest skuteczne? Trudno powiedzieć. Według badań, aż 91% objętych sondażem i leczących się w internecie jest zadowolonych z efektów.

A jeśli zadać sobie pytanie, co w sytuacjach, kiedy stawką nie jest już katar czy ból gardła, lecz znacznie poważniejsze sprawy? Trudne choroby dają często niejednoznaczne objawy i praktycznie nie sposób je zdiagnozować bez specjalistycznych badań. Rzecz w tym, że źle prowadzone leczenie lub jego zaniechanie może mieć zgubne skutki dla chorego. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy dotyka dziecka.

Dr Google, specjalista Facebook

Szukanie diagnozy w internecie jest powszechnym zjawiskiem. Dotyczy nie tylko Polaków, ale chyba wszystkich ludzi na świecie, którzy mają łatwy dostęp do internetu. Organizacje społeczne próbują przeciwdziałać temu zjawisku, organizując mniej lub bardziej szokujące kampanie społeczne, których zadaniem jest pokazanie, jak wiele szkodliwych skutków może przynieść lekarska porada doktora Google. Przykładem tego rodzaju działań jest belgijska kampania „Don’t google it”, której mottem jest hasło: Nie sprawdzaj tego w Google, sprawdź w wiarygodnym źródle.

Jeszcze kilka lat temu miejscem w internecie, w którym kwitło życie towarzyskie, były fora. Dzięki nim można było dowiedzieć się, co i w jakich ilościach należy jeść w kolejnych tygodniach ciąży, jak wychowywać dziecko, ile razy w tygodniu uprawiać seks i co ugotować na obiad. Dziś wszystkiego tego rodzaju dyskusje przeniosły się na Facebook, do grup tematycznych. A jednym z najpopularniejszych tematów jest rozpisywanie się na temat stanu zdrowia swojego i członków rodziny. Facebookowe rozmowy toczą się na różne tematy, od analizy wyników badań krwi czy tarczycy, przez dobieranie diety koleżankom z grupy, aż po diagnozowanie na podstawie fotografii wysypek, ukąszeń, urazów, nawet u niemowląt. I o ile trzeba przyznać, że nie z każdą wysypką powinniśmy od razu pędzić do lekarza, to niepokojące objawy trzeba konsultować ze specjalistą, bo od tego zależy zdrowie i przyszłość dziecka.

Co na temat internetowej diagnozy mówią specjaliści?

Przede wszystkim podejmują kwestie ryzyka, jakie niesie ze sobą diagnozowanie na podstawie niepełnych danych. Zwracają też uwagę na fakt, że w dzisiejszych czasach nawet bardzo typowe choroby miewają nietypowy przebieg i objawy. Wiele zależy od wieku dziecka, jego odporności, środowiska, w jakim przebywa. Wiemy doskonale, że wirusy i bakterie mutują, stają się coraz bardziej groźne i odporne na standardowe leki. Skoro zwykłe przeziębienie może być trudne do zdefiniowania i wyleczenia, sprawa komplikować się może jeszcze bardziej w przypadku ospy, anginy czy jelitówki. Bywa, że fotografia fragmentu skóry z wysypką nie daje obrazu jej rzeczywistego stanu. Na człowieka, dziecko szczególnie, w procesie leczenia należy patrzeć całościowo. Dlatego też specjaliści podkreślają, jak bardzo szkodliwe jest diagnozowanie dziecka przez osoby bez odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia. Przykładem może być choroba stóp, dłoni i ust, popularnie zwana bostonką, która bardzo często mylona jest z ospą. Jednak umiejscowienie wysypki w każdym przypadku jest inne, często bardzo indywidualne, może pojawić się gorączka, ale nie musi, różni się także wygląd pęcherzyków wysypki. Mamy świadomość tego, że choroba stóp, dłoni i ust, chociaż mało komfortowa nie stanowi większego zagrożenia. Jednak ospa może być niebezpieczna dla małego dziecka, zdarzają się nawet przypadki śmiertelne. Czy na pewno chcemy aż tak ryzykować?

Zdrowy rozsądek = zdrowe ciało

Kuriozalne diagnozy prowadzone w internecie z pewnością nie jednego doprowadziły do załamania psychicznego, powodowały nieprzespaną noc lub też rodzinną naradę na temat przyszłości chorego i jego najbliższych. A przecież wystarczyłoby umówić się na wizytę u lekarza, zadzwonić do pielęgniarki czy poradzić się farmaceuty w aptece, by zachować spokój i równowagę.

Żaden rozsądny pediatra nie będzie miał pretensji, widząc matkę zatroskaną wysypką czy zwichnięciem palca. Może za to nie zdążyć ze skutecznym leczeniem, kiedy dziecko trafi do niego dużo za późno. Oczywiście trzeba mieć świadomość tego, że wizyta u lekarza na NFZ nie zawsze jest łatwa. System działa, jak działa i bywa, że zabraknie nam numerków, lekarz z przychodni jest na urlopie czy chorobowym i nie sposób się nigdzie dostać. Jednak zawsze, szczególnie w sytuacjach kryzysowych, skorzystać możemy z pomocy izby przyjęć w szpitalu, nocnej i świątecznej opieki, a nawet z wizyty w przychodni, do której nie jesteśmy zapisani, bez względu na miejsce zamieszkania.

Prawa małego pacjenta

Wszystkie dzieci, od narodzin do momentu ukończenia 18 roku życia, mają prawo do bezpłatnej opieki lekarskiej. I nie ma znaczenia, czy rodzice pracują i czy są ubezpieczeni. Nikt nie ma prawa odmówić przyjęcia dziecka na terenie Polski. Ważne, by mieć przy sobie PESEL dziecka i książeczkę zdrowia.

Jeśli rodzina wybiera się za granicę, nawet na weekendowy wypad, warto wyrobić dziecku i sobie kartę EKUZ. Pozwoli ona skorzystać z bezpłatnej pomocy lekarskiej i leczenia w krajach Unii Europejskiej i należących do Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ